Smaczne, bo własne jabłka

idared-na-drzewie-maly

Nadszedł czas ciężkiej pracy, oprócz tej codziennej od 8 do 17 doszło weekendowe zbieranie owoców. Po rodzicach męża odziedziczyliśmy sad jabłoniowy. Fajnie własne jabłka, jak zadbasz tak będziesz mieć! Tyle, że po latach tych owoców coraz więcej. Na początku i po części teraz, traktuję to jako hobby. Zjawiając się w okresie wiosennym w sklepie ogrodniczym po opryski przeciw chorobom grzybowym, robakom i herbicydy pierwsze moje pytanie wchodząc do tegoż sklepu brzmi ” na co teraz pryskamy?” toż to przecież „tubylcy” są na bieżąco. Otrzymują komunikaty o aktualnych zagrożeniach ze strony mszycy i groźnego mączniaka. Pryskamy w zależności od tego, jak dużo wilgoci jest aktualnie w powietrzu oraz częste są wiosenno-letnie opady deszczu. W związku z tym, że nazywam się hobbystą chciałam być sprytniejsza od natury 🙂 posadziłam z mężem sad prawie ekologiczny, idared-1mwybraliśmy taką odmianę jabłoni, która nie jest podatna na choroby grzybowe, ale na robaczka to i owszem. Sąsiedzi sadownicy pryskają swoje uprawy nawet kilka razy w tygodniu. Przed deszczem oprysk, po deszczu oprysk. Przed zbiorem oprysk, po zbiorach oprysk, na kolor oprysk, żeby Klient ładne kolorowe jabłko miał. Wyobraź sobie, że przed schowaniem jabłek do przechowalni też jest oprysk. Na szczęście przed dopuszczeniem do sprzedaży podobno jabłka są badane. I na wiosnę mamy wysyp pięknych Polskich jabłek na straganach. Nie jem jabłek wiosną, mam na nie alergię. Dziwne, ale na te jedzone prosto z mojego drzewa nie zauważyłam objawów alergicznych. Musze to przeanalizować, ale to później. Dobra koniec tego piętnowania, wiem, że jabłka importowane są jeszcze gorsze. Denerwuje mnie tylko sytuacja, w której bezsensownie niszczone jest nasze środowisko naturalne.champion1

Wracam do moich jabłuszek, to najprzyjemniejsze. Mało pryskane (hobbyści nie mają czasu, bo pracują w Wawie), ale owoce smaczne i własne. Każdy znajomy, który spróbował jabłek z naszego sadu tak mówi.

Na pierwszy rzut idą te najwcześniejsze Szampiony czy też Championy zwał jak zwał to jednak jedna odmiana, jabłek tak cudownie soczystych i słodkich, że jedząc je, soki spływają Ci po rękach. Zbiera się je pod koniec września, wtedy są najpyszniejsze i dobrze wybarwione. Najlepiej smakują prosto z drzewa i jeszcze przez dwa tygodnie po zerwaniu. Nie nadają się do przechowania, chyba że są przechowywane w odpowiedniej atmosferze chłodniczej.

cortland-na-drzewie-maly

Kolejny rzut w moim sadzie to Cortland, nie jest tak słodki, raczej kwaskowy ale równie pyszny i soczysty. To jabłko można już przechowywać troszkę dłużej, łatwo się ściera na tarce, a po obraniu ze skórki, która się później lubi nieznacznie marszczyć jest tak samo dobry. Zarówno Szampion jak i Cortland świetnie nadają się na soki.

Pyszne późne jabłko to Alwa, zrywamy ją nawet w połowie października, jak tylko się pięknie wybarwi. Pyszne i soczyste, doskonałe do przechowania. Odkładamy sobie najpiękniejsze jabłka na zimę, chowamy do piwnicy i od czasu do czasu przy okazji podjeżdżamy po nie na działkę.

ariwa-m

Kolejnym smacznym bardzo słodkim i późnym jabłkiem jest Ariwa, to ta ekologiczna odmiana. O sadzeniu jej pisałam tutaj.

Gruba skórka sprawia, że świetnie nadaje się do przechowania. Doskonała na soki. Zrywamy ją najpóźniej ze wszystkich. Właściwie do tej pory, a jest już koniec października czekamy na zbiory ze względu na brak czasu hobbysty:) Szkółkarz obiecywał, że spokojnie można sadzić te drzewa bez kołkowania ich. Niestety po czasie stwierdzam, że musimy zainwestować w kołki. Owoców na każdym drzewie jest bardzo dużo. Jest jeszcze wyjście z tej sytuacji, a mianowicie decyzja czy wiosną wykonać oprysk na opadanie zawiązków owocowych, czy też mocno je przyciąć. No, ja pryskać nie zamierzam 🙂

Mam jeszcze ciekawostkę na koniec. W celu uprawy jabłoni szkółkarz zalecił zastosować zapylacze. Są to miniaturowe odmiany jabłoni, które sprawiają, że łatwiej zapylają się sąsiednie drzewa. W tym celu posadziliśmy kilkanaście sztuk pięknego Profesora Springera. Z lewej strony wybarwienie sierpniowe, z prawej zaś wybarwienie późno jesienne. Tą odmianę możemy spokojnie użyć do naszych ogrodów przydomowych, odpowiednio przycięta będzie świetną zimową dekoracją i karmnikiem dla ptaków.

Na koniec zrywania każdej z odmian, jak już odbierzemy piękne i dorodne jabłka, resztę zbieramy i oddajemy na skup. Jest to bardzo ciężka praca fizyczna, ale szkoda zostawić opadłe jabłka pod drzewami. Ponad to, gnijące owoce są źródłem zarodników groźnych dla drzew grzybów.

Mam nadzieję, że nakreśliłam chociaż trochę procesy zachodzące w sadach owocowych, na czym polega rozsądne uprawianie jabłoni oraz jakie jabłka wybierać do zjedzenie. Ciekawa jestem jakie odmiany lubisz czytelniku i czy w ogóle zwracasz na to uwagę? Oczywiście jeżeli masz pytania to zachęcam do ich zadawania. Zawsze chętnie odpowiem 🙂 jak tylko będę znała odpowiedź.

Jeżeli spodobał Ci się wpis proszę Cię o udostępnienie go 😉 Być może dla kogoś będzie wskazówką.

Reklamy

16 thoughts on “Smaczne, bo własne jabłka

Add yours

      1. hmm dobre pytanie… Kupilismy dom gdy jabłonie już rosły. Na dwóch była zawieszka z odmianą, ale pamiętam tylko jedną: złota oliwka – co po sprawdzeniu okazało się po prostu papierówką. Drugiej niestety nie pamiętam, choć jabłka są bardzo smaczne, czerwone i raczej późne 🙂

        Polubienie

      2. I to jest fajne, odkrywanie co też rośnie w naszym nowym ogrodzie. Gdy już pozbędziemy się ewentualnych krzaków. Uwielbiam takie odkrycia. Papierówka to początek objadania się jabłkami. Całą wiosnę czekamy czy zakwitnie, czy owady dobrze się spiszą zapylając jabłoń, czy przymrozek nas nie zaskoczy. Następnie radość z pierwszych owoców. Lubię ten proces, tak samo jak jesień, kiedy to można odpocząć bez wyrzutów sumienia 😉 A właśnie mi się przypomniało, że uczyniłam starania szczepienia jabłoni „biała nalew” podobnej do papierówki. Z powodzeniem! O czym pewnie napiszę na blogu. Prosta sprawa, a tyle radości. Dwie odmiany owoców na jednym drzewie.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Kasiu, piękny artykuł dla kogoś kto tylko chodzi na stragan, bazarek czy sklepu po jabłuszka.
    Podziwiam za poświęcenie w toku Waszej codziennej pracy.. Jak mi chłopcy podrosną to wproszę się do Waszego sadu na jabłkozrywanie 🙂
    pozdrawiam Kinga

    Polubienie

  2. Witam post przeczytałam i hmm troszke się zawiodłam, owszem polskie jabłka sa pryskane, ale prosze sobie wyobrazić jak pryskane muszą być te które potrafią 2 tyg jechać do Polski, leżeć w markecie a po przyniesieniu do domu jeszcze można oko nimi cieszyć , bo podniebienie tochę mniej.Każdy owoco który jest wprowadzany do sprzedaży ma sprawdzana kwasowość, zawartośc substancji chemicznych oraz jędrność,po za tym producenta obowiązuje stosowanie zabiegów chemizacyjnych zgodnie z zaleceniami UE, niestety ceny nie są unijne.Produkuję owoce na skalę towarową, bez zabiegów chemizacyjnych niestety moja produkcja nie miałaby sesnsu bytu,mieszkam w okolicy w której jest duże skupienie drzew owocowych i niestaty każdy wysyp szkodników i chorób zaraża pokolei uprawy.Nie jestem fanką chemizacji bo raz że duże koszty a dwa każdy chce mieć zdrowe owoce…ale bez chemii nie da się otrzymać produktu który zadowoli przeciętnego Kowalskiego, klient nasz pan…I sama się dziwię ludziom że wolą duże piękne i błyszczące jabłuszka niż te ciut brzydsze. W moim sadzie obserwując rozwój agrotechniki zauważam że coraz mniej ptaków gniazduje, coraz mniej różnorodna flora i fauna, niestety nic nie poradzę na to by wyżyć z sadu muszę gonić trendy.Pozdrawiam i pwodzenia życzę w hobby, bo w dzisiejszych realiach to bardzo trudne i małoopłacalne hobby:)

    Polubienie

    1. Dziękuję gosha z Twój komentarz. Wszyscy dobrze wiemy, że owoce są pryskane, a już szczególnie te importowane. Nie wspominając bananów i cytrusów. Chciałam jednak zwrócić uwagę na czas jedzenia samych owoców. Najsmaczniejsze są te, konsumowane prosto z drzewa. W okresie zbiorów. Nie jestem idealistką. Też mam sad w największym zagłębiu sadowniczym w Polsce. Znam też realia. Zgłębiłam ten problem, ponieważ syn bardzo chce zostać na gospodarce. Jest to bardzo ciężki kawałek chleba. Wiem też, że bez oprysków nie da rady, zarówno ze względów ekonomicznych jak i ochrony drzew. A hobby cóż, jest bo być musi, do czasu, aż syn dorośnie i podejmie decyzję co dalej. Ja planuję tylko zostawić sobie kilka ulubionych odmian. Pozdrawiam cieplutko 🙂

      Polubienie

  3. Mój sad dopiero rośnie, ale już cieszymy się z owoców. Na początek papierówka (dlaczego owocuje co drugi rok? I to nie tylko u mnie, u sąsiadów również…) championy chyba też mamy i jonagold i jeszcze… idared? Musiałabym sprawdzić… Ale masz rację, prosto z drzewa są najlepsze!

    Polubienie

    1. Witaj Leo 🙂 Cieszę się, że odzywają się do nie właściciele sadów. Papierówka i jej pochodne lubią wchodzić w przemienne owocowanie. Oznacza to, że jednego roku pędy zawiązują dużą ilość owoców, a w kolejnym już nie. Jeżeli chcesz żeby owocowała rok rocznie proponuję obrywanie zawiązków owoców. W dużych sadach stosuje się specjalny oprysk wtedy zawiązki same się przerzedzają. Wczoraj zbierałam Ariwę w tym późnym okresie smakuje przepysznie. Śmiałam się nawet do syna, czy jadł kiedyś lody jabłkowe 🙂 bo ja miałam okazję takie zimne jabłko jeść – pycha. Pozdrawiam i zapraszam częściej.

      Polubienie

  4. Pyszne jabłka !! 🙂 Upiekłam prawdzie domowe ciacho, bo jabłka od Ciebie, a jajka ze wsi. Ciasto pięknie żółte i naturalnie słodkie. Tak, to ja mogę kucharzyć ! 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję 😉 właściwie dobrze planując uprawy można wcinać własne owoce od czerwca do późnej jesieni. No dobrze, mrożąc owoce (truskawki, poziomki, maliny, wiśnie, czereśnie, śliwki, porzeczki, agrest, borówki) lub robiąc kompoty czy dżemy zachwycamy się nimi przez całą zimę.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: